• Home
  • /Blog
  • /Sylwia i Krzysztof sesja narzeczeńska
Sylwia i Krzysztof sesja narzeczeńska

Sylwia i Krzysztof sesja narzeczeńska

Na sesję umawialiśmy się tak średnio przez pół roku, co miesiąc próbując znaleźć sensowny dzień i godzinę. Sylwia i Krzysztof ciężko i długo pracują, dlatego odprawiliśmy zacną ekwilibrystykę w kwestii ustalenia wreszcie, że “poniedziałek, 17, jedziemy!”.

I wreszcie tak się stało, zaledwie dwa tygodnie przed ich Wielkim Dniem.

sesja narzeczeńska Kalisz
Sesja przy pałacu myśliwskim

Wybór miejsca zajął mi dosłownie chwilkę – skoro mam tak piękną parę, a pałac myśliwski zaledwie godzinę drogi ode mnie – to jadę!

Wysłałam zdjęcie pałacu Sylwii, a ona skwitowała “Bożeeeee, jak pięknie!” i już wiedziałam, że mamy to!

sesja ślubna Kalisz

Sylwia i Krzyś tak długo zbierali się na sesję, że wybrany poniedziałek był terminem z kategorii “albo teraz, albo nigdy”. Wysiedliśmy z auta …. i zaczęło padać… Spojrzeliśmy na siebie, oni z przerażaniem, ja z rozbawieniem i padło sakramentalne pytanie “Robimy?”
“No raczej!”. Parasol w dłoń, torba pod ramię i naprzód (och, co ja bym oddała, żeby była z nami moja asysta!).

sesja narzeczeńska Kalisz

Wiecie, który moment sesji uważam za absolutnie naj naj najcudowniejszy? Ten, kiedy widzę, że zaczynacie czuć się swobodnie i zachowywać tak, jakby mnie przy Was nie było. Kiedy “wyłączacie” myśl o tym, że to sesja i wyglądacie jak na randce, na spacerze w lesie, na pikniku… Tak po prostu jesteście Wy .. i tylko Wy.

Patrząc na zdjęcia – powiedzielibyście, że to pierwsza wspólna sesja tej pary? Że pewności siebie nabierali dopiero po pierwszych 500 zdjęciach? Że jak zobaczyli pierwsze kadry to z wielkim szokiem pytali czy to na pewno oni?

Nie przeszkodził nam brak czasu i nie przeszkodziła nam ulewa. Ciemne niebo aż prosiło się o szersze kadry, a ja miałam przed obiektywem tak fajnych ludzi, że serce rwało się do tych kadrów bliskich, prawie intymnych!
I jak tu pogodzić wszystkie zachcianki?

Ponieważ na sesję wyjechaliśmy dopiero po pracy, czasu mieliśmy niewiele. Pomysłów za to aż nadto – mnie się w głowie pojawiały nowe kadry, Sylwia zmieniała sukienkę, Krzysztof przenosił nasz ekwipunek – wszystko działało jak w szwajcarskim zegarku, a słońce nieubłaganie biegło za horyzont. Skryte szczelnym płaszczem chmur, ale jednak biegło.

Aż w końcu zostaliśmy my, pałac i mrok okalający pobliski las. Ostatnie chwile na złote kadry i trzeba było wracać. A chciałoby się tam jeszcze fotografować … Nawet i kilka godzin…

Jeśli marzy się Wam taka sesja – nie zwlekajcie! Dobry fotograf na pewno zaproponuje piękne miejsce i sprawi, że zdjęcia wyjdą wyjątkowo. O tym jak wybrać odpowiedniego fotografa pisałam tutaj.

Wasza N.

Modelowali: Sylwia i Krzysztof
Fotografowała: Natalia Art-Focus