• Home
  • /Blog
  • /Sesja plenerowa – co i jak
Sesja plenerowa – co i jak

Sesja plenerowa – co i jak

W każdej porze roku znajdzie się mnóstwo okazji do wybrania się na sesję plenerową. Pytanie na dziś brzmi: jak wygląda sesja plenerowa od kuchni, czyli fakty i garść praktyki. Większa część pracy wykonywana jest przed sesją, jeśli chodzi o modela/modelkę, i po sesji, jeśli chodzi o fotografa. A jak wyglądamy w trakcie sesji? A no to różnie bywa, ale śmiem twierdzić, że ciekawie 😉

Termin

Z terminem sesji plenerowej czasem bywa krucho, szczególnie w naszym pięknym kraju nad Wisłą, tym bardziej jeśli planujemy trafić na pięknie ośnieżone krajobrazy. Nam w tym roku się udało kilka razy wybrać na sesje zimowe i efekty były nieziemskie! Każda z tych sesji była planowana dość spontanicznie, ale wynikało to ze zmieniających się ciągle warunków pogodowych. Sesje wiosenne i jesiennie zaplanować jest łatwiej, a dostępność terminów jest większa niż latem w szczycie sezonu ślubnego. Wstępnie termin dobrze jest ustalać co najmniej 2-3 tygodnie przed sesją, później modyfikujemy go z wyprzedzeniem kilkudniowym, jeśli pogoda miałaby krzyżować nasze plany.

Miejsce

Sesję zdjęciową plenerową teoretycznie można wykonać wszędzie. Praktycznie – nie wszędzie nam wolno, nie wszystkie miejsca będą wyglądać dobrze na zdjęciach, nie wszędzie osoba pozująca i fotograf będą czuć się dobrze i swobodnie. Dlatego dobrze mieć kilka opcji i wspólnie je omówić – fotograf doradzi co i gdzie można zrealizować, podpowie czy dane miejsce jest „fotogeniczne”, zasugeruje swoje sprawdzone punkty plenerowe. Najważniejsze jest, żeby to gdzie się wybierzemy pasowało do planowanego charakteru zdjęć, przygotowanych stylizacji i naszych oczekiwań. A wachlarz miejsc jest bardzo szeroki – lasy, brzegi rzek i jezior, zalewy, łąki, opuszczone budynki, miasta, polne drogi, góry, plaże, hale i wiele, wiele więcej.

Jak to wygląda?

Po ustaleniu terminu i miejsca (uf, dwa kamienie milowe za nami), następuje etap przygotowań do sesji. Dla fotografa rzecz ma się prosto, głównie ze względu na doświadczenie w tej kwestii. Co natomiast powinna zrobić osoba modelująca?

Na pewno trzeba określić charakter sesji – od tego zależą stylizacje, makijaż oraz pozowanie. Stylizacje, jeśli przygotowujemy je samodzielnie, dobrze jest omówić z fotografem. Do sesji kobiecych i zmysłowych na pewno nadadzą się suknie i sukienki, natomiast od miejsca, do którego się wybieramy, będzie zależało czy zdecydujemy się na balowe suknie do ziemi, czy lekkie, zwiewne sukienki do kolan. Warto do ubioru od razu dobierać biżuterię i buty – źle dobrane potrafią zrujnować efekt. Rzeczy z reguły bierzemy więcej niż potrzeba – nigdy nie wiadomo co będzie najlepiej wyglądać w danym miejscu, póki tam się nie znajdziemy. Z drugiej strony nie można wziąć za dużo – czasem trzeba będzie gdzieś dojść i ogromny bagaż niepotrzebnie nas zirytuje i zmęczy.

Na plenery warto zabierać rzeczy, które ożywają przy wietrze – falujące suknie i spódnice, szerokie spodnie, bluzki z tasiemkami, chusty. Gorąco odradzamy materiały silnie błyszczące – chyba nigdy się nie sprawdziły…

Jeżeli na sesji mamy makijażystkę – odpada kwestia pilnowania tego co dzieje się z makijażem. Jeżeli jednak makijaż jest wykonany przed sesją, a makijażystka nam nie towarzyszy, koniecznie trzeba zadbać o 2 rzeczy – regularnie matowienie twarzy i możliwość samodzielnego wykonania poprawek  w trakcie sesji (bierzemy chusteczki matujące, patyczki do uszu, puder i chusteczki higieniczne). W kwestii fryzury rzecz ma się podobnie – trzeba mieć akcesoria mogące uratować nasze uczesanie. Istnieje opcja, że przelotny deszcz zmoczy idealnie wyprostowane włosy i już nie będą takie idealne. Kilka wsuwek i szczotka (w wersji idealnej jeszcze lakier) uratowały niejedną sesję.

Sesja!!!!

Załóżmy że mamy termin, miejsce, stylizacje, makijaż i fryzurę – jedziemy więc na sesję! 😀 Po dotarciu każda ze stron potrzebuje czasu na przygotowanie – następuje rozpakowanie sprzętu oraz ubrań i akcesoriów. Przy wyprawach plenerowych nieocenione są koce – nawet te cienkie pozwalają nam na położenie wszystkiego w jednym miejscu, nie ryzykując zagubienia w trawie czy zabrudzenia. Wybieramy pierwszą stylizację, model/ka się przebiera… a gdzie? To głównie zależy od tego gdzie jesteśmy. Często jest to auto (nagrzane, jeśli jesteśmy na sesji zimowej), albo prowizoryczna przebieralnia – świetnie sprawdzają się parawany z prześcieradeł. I zaczynamy robić zdjęcia.

Na sesjach zimowych seria ujęć jest bardzo krótka – temperatura pozwala eksploatować modelkę i sprzęt maksymalnie przez kilka minut. Sesje w innych porach roku rządzą się innymi prawami – świetna stylizacja może być „używana” dużo dłużej.

Samo pozowanie jest proste – im naturalniej się wygląda tym lepiej. Wiele ułożeń, które podpowiada fotograf, wydaje się kompletnie nienaturalne, ale świetnie wychodzi na zdjęciach. Warto się wyluzować, zaszaleć, pokombinować. A co jakiś czas fotograf proponuje zmianę stylizacji, bądź przemieszczenie się. Najgorsze dla osób pojawiających się na sesji po raz pierwszy jest przełamanie się, zaufanie fotografowi i przyzwyczajenie do bycia osobą na pierwszym planie.

Po sesji praca leży głównie po stronie fotografa – trzeba przebrać zdjęcia, których czasem są setki, i wybrać najlepsze ujęcia. Z reguły jest to okropnie trudne! Przy dużej ilości udanych zdjęć i ciekawych stylizacjach chciałoby się wybrać 3 lub 4 razy więcej niż się powinno.

Po wybraniu kadrów przychodzi czas na obróbkę. Wierzcie lub nie, ale nad jednym zdjęciem dobry fotograf może siedzieć parę godzin, po czym zdecydować że efekt nie jest zadowalający i zaczynać pracę od nowa. Stawiając sobie wysoko poprzeczkę, spędza się nad zdjęciami dużo czasu. Za dużo… Na szczęście efekty dają tak wielką satysfakcję, że z przyjemnością planuje się kolejne sesje.

Pamiętajcie – pytajcie, czytajcie i sprawdzajcie. Jesteśmy dla Was – więc piszcie!

Wasza N.R.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.